
...bezsensowność egzystencji mojej pojawiła się - jak zwykle... mogę dochodzić dlaczego, znowu, mnie prześladuje, ehm.... pojebane życie... mam zwalać na niesprzyjającą aurę? czy to ma jakieś większe znaczenie, jaka siła tak bardzo wpływa na to co się we mnie dzieje... próbowałam dochodzić, naprawdę, chciałam się tego pozbyć z siebie, ale najwidoczniej nie potrafię... od dłuższego czasu wiem co się stanie i nic na to nie poradzę nie mówię że pogodziłam się, tylko nauczyłam się siebie na tyle by przewidywać własne zachowania, mogę próbować zmienić świat, ale nie potrafię zmienić siebie samej, pogrążam sie w swoim własnym jestestwie i szczerze mówiąc nic tam nie widzę szczególnego.... może przesadzam trochę ale po raz kolejny straciłam wątek i strasznie przy tym przynudzam... myślałam że wiem o co mi chodzi i to w końcu mam, ale nadal czegoś mi brakuje,tak bardzo czegoś potrzebuję... wiem że kierunek dobry wybrałam tylko czegoś tutaj nie ma
hmm...trochę to pogmatwane, tak samo jak myśli w mojej głowie
:)
może jestem właśnie taka i niezależnie od tego co by się działo, będę miała nawroty moich mrocznych stanów... zabawnie to brzmi - mroczny stan - ale właśnie wtedy wszystko jest zaciemnione, tyle tylko że ja lubię ten mój mrok
czasami....
próbowałam to zniszczyć, a tak naprawdę on pomaga mi odradzać sie na nowo i nadal chcieć czegoś więcej...
musiałam sie komuś wygadać - dzięki
hmm...trochę to pogmatwane, tak samo jak myśli w mojej głowie
:)
może jestem właśnie taka i niezależnie od tego co by się działo, będę miała nawroty moich mrocznych stanów... zabawnie to brzmi - mroczny stan - ale właśnie wtedy wszystko jest zaciemnione, tyle tylko że ja lubię ten mój mrok
czasami....
próbowałam to zniszczyć, a tak naprawdę on pomaga mi odradzać sie na nowo i nadal chcieć czegoś więcej...
musiałam sie komuś wygadać - dzięki