niedziela, 3 stycznia 2010


zamknełam oczy na pięć minut...by złapać oddech


śnieżyca... wpakowałam się po kolana i brnę dalej...za daleko odeszłam, by znowu się wracać...dojdę tam ... nie wiem dlaczego właśnie dzisiaj postanowiłam wyruszyć w trasę, pogoda bynajmniej nie zachęca...


zawsze mogę być zdezorientowana, rozwchwiana, niepewna...

tak jak teraz, więc jeśli czekasz aż będę taka jaką byś chciał...odpuść


(jest dobrze...)


jeszcze tylko kilkaset metrów...

nic nie wiedzę, biel dookoła... wiatr szumi mi w uszach...smak śniegu czuję na całej twarzy... jednak jest mi ciepło...

(znowu)

nie chcę myśleć o tym, iż możliwe, że wyruszyłam w trasę tylko po to by na chwilę poczuć (kolejny raz), satysfakcję a potem będę musiała wrócić do tego co jest...

to nie ważne teraz... przynajmniej przez moment niech tak będzie


mimo zmęczenia...(dojdę)


nie wiem czy chcę znać powód tego wszystkiego.... to nie jest ważne... bardziej przeraża mnie to co może sie zdarzyć...



(jestem)


uwielbiam to miejsce...

niezależnie od pory roku wiem że nigdy nikogo tu nie spotkam

jakby nikt nie wiedział o jego istnieniu poza mną...

jakbym to ja sobie wymarzyła ten jeden punkt na ziemi który istnieje tylko dla mnie....

uwielbiam tutaj wracać, mimo że tak strasznie daleko jest od całego świata jaki znam,

może dlatego je tak cenię...


(znowu będę musiała odchorować...)


boję się cokolwiek powiedzieć....

nie!!! nie tego się boję

chyba bardziej boję sie pomyśleć że... i .... (!?!)


słońce jest daleko... przebija się przez padajacy śnieg... nawet śnieg ma zapach,

zawsze wiem kiedy spadnie śnieg, czuć to w powietrzu dzień wcześniej...

ten, tutaj pachnie igłami, żywicą i mrozem...

to nic ze wszystko jest niewyraźne, nieokreślone do końca, ja chyba wolę tak... więcej zostaje dla mnie...SAMEJ



mam pomysł na powieść... jednak... boję się że za bardzo będzie ona MOJA

napiszę pierwsze zdanie któro nie będzie nic znaczyć

później kolejne i kolejne, aż zobaczę sens czegokolwiek...

tak jak zawsze, zacząć od banałów, by odkryć...


(nie chcę przegapić)


życie czeka,

to cholerne życie które nieustannie wymyka mi się z rąk

to zajebiste życie, które na każdym kroku mnie zaskakuje

i kusi...

sobą


ehm...