
trzezwosc....
bedzie az tak trudno powrocic po tylu latach do swiata, z zycia Spoza... moja trzezwosc jest jak obudzenie sie ze snu... przecieram oczy, wiem ze cos mi sie snilo, jednak nie potrafie dokladnie powiedziec co..... migawki pojawiaja mi sie w glowie, jakies fakty, prawdziwe czy nie, sama nie wiem... pomalu stawiam jedna noge na podlodze, i nie wiem co poczuje pod stopa... nie pamietam co tam bylo kiedy kladalm sie spac... wciaz zaspana, ryzykuje... hmm, nawet przyjemne uczucie... wstaje! probuje zlapac rownowage, znowu w pionie, potrafie jeszcze chodzic....? coz warto sie przekonac
jestem w swoim pokoju, rozgladam sie, widze sporo nowych rzeczy... pamietam te ktore pozostawilam idac spac... kazdy z tych przedmiotow ma szczegolna wartosc, cos mi przypomina, nie bylo tak zle, chyba? sa jednak rzeczy ktore pojawily sie z czasem gdy pograzaona bylam we snie... nie wszystkie mi sie podobaja.... patrze na nie i mam niejasne uczucie ze cos bylo nie tak... niektore z nich powoduja u mnie nieprzyjemny zawrot glowy, prawie sie przewracam patrzac na nie... sa jednak tez przedmioty ktorych dotyk sprawia ze przechodzi mnie przyjemny dreszcz, wstaje na nogi... kim bylam we snie, co sie zdarzylo, dlaczego tak dlugo nie wstawalam... Najwazniejsze jednak kiedy i dlaczego poszlam spac? nie pamietam... wiem ze zaczelo sie dziac cos co mnie strasznie meczylo i nie umialam znalesc innego rozwiazania niz pograzenie sie w stan blogiej nieswiadomosci...
chce dowiedziec sie kim jestem, jak dlugo spalam... chyba nie chce wiedziec dokladnie co mi sie snilo, boje sie tego
rozgladam sie, szukam jakiegos punktu zaczepienia... czegos co mi powie co sie dzialo przed... zamykam oczy, wiem ze po za pachu szybciej dojde do tego... kadzidelka, pamietam, jeszcze czuc je w moim pokoju, fajki, swieczki... wszystko to mi przypomina cos co bylo dawno... pod tym ukrywa sie jednak cos co pachnie zgnilizna... zapomnialam o czyms, gdzie to jest? powinnam to juz dawno wyrzucic... nie moge sie skupic, natlok mysli przeszkadza mi w zidentyfikowaniu obiektu... szukam wszedzie... w koncu otwieram szawke, wyrzucam z niej rzeczy.... jestem coraz blizej... JEST!!! lezy tu i smierdzi.... teraz czuje jak caly moj pokuj nasiakl tym odorem... wiem dlaczego poszlam spac, pamietam, kreci mi sie w glowie... zaraz zemdleje
musze wziac go do reki, dotknac ostani raz i wyrzucic, zakopac spalic... musze sie przelamac i pozbyc sie tego raz na zawsze.....
bedzie az tak trudno powrocic po tylu latach do swiata, z zycia Spoza... moja trzezwosc jest jak obudzenie sie ze snu... przecieram oczy, wiem ze cos mi sie snilo, jednak nie potrafie dokladnie powiedziec co..... migawki pojawiaja mi sie w glowie, jakies fakty, prawdziwe czy nie, sama nie wiem... pomalu stawiam jedna noge na podlodze, i nie wiem co poczuje pod stopa... nie pamietam co tam bylo kiedy kladalm sie spac... wciaz zaspana, ryzykuje... hmm, nawet przyjemne uczucie... wstaje! probuje zlapac rownowage, znowu w pionie, potrafie jeszcze chodzic....? coz warto sie przekonac
jestem w swoim pokoju, rozgladam sie, widze sporo nowych rzeczy... pamietam te ktore pozostawilam idac spac... kazdy z tych przedmiotow ma szczegolna wartosc, cos mi przypomina, nie bylo tak zle, chyba? sa jednak rzeczy ktore pojawily sie z czasem gdy pograzaona bylam we snie... nie wszystkie mi sie podobaja.... patrze na nie i mam niejasne uczucie ze cos bylo nie tak... niektore z nich powoduja u mnie nieprzyjemny zawrot glowy, prawie sie przewracam patrzac na nie... sa jednak tez przedmioty ktorych dotyk sprawia ze przechodzi mnie przyjemny dreszcz, wstaje na nogi... kim bylam we snie, co sie zdarzylo, dlaczego tak dlugo nie wstawalam... Najwazniejsze jednak kiedy i dlaczego poszlam spac? nie pamietam... wiem ze zaczelo sie dziac cos co mnie strasznie meczylo i nie umialam znalesc innego rozwiazania niz pograzenie sie w stan blogiej nieswiadomosci...
chce dowiedziec sie kim jestem, jak dlugo spalam... chyba nie chce wiedziec dokladnie co mi sie snilo, boje sie tego
rozgladam sie, szukam jakiegos punktu zaczepienia... czegos co mi powie co sie dzialo przed... zamykam oczy, wiem ze po za pachu szybciej dojde do tego... kadzidelka, pamietam, jeszcze czuc je w moim pokoju, fajki, swieczki... wszystko to mi przypomina cos co bylo dawno... pod tym ukrywa sie jednak cos co pachnie zgnilizna... zapomnialam o czyms, gdzie to jest? powinnam to juz dawno wyrzucic... nie moge sie skupic, natlok mysli przeszkadza mi w zidentyfikowaniu obiektu... szukam wszedzie... w koncu otwieram szawke, wyrzucam z niej rzeczy.... jestem coraz blizej... JEST!!! lezy tu i smierdzi.... teraz czuje jak caly moj pokuj nasiakl tym odorem... wiem dlaczego poszlam spac, pamietam, kreci mi sie w glowie... zaraz zemdleje
musze wziac go do reki, dotknac ostani raz i wyrzucic, zakopac spalic... musze sie przelamac i pozbyc sie tego raz na zawsze.....